"W każdym małżeństwie to nie droga jest trudna, lecz trudności są drogą"
(Soren Kierkegaard)

wtorek, 19 sierpnia 2014

Adaś ma infekcję.
Czy to naprawdę ja przez swoje złe myśli wywołuję wszystkie nieszczęścia, czy po prostu stąpam twardo po ziemi i widzę świat bardziej realistycznie niż Mąż?

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Warto rozmawiać.

Czasem boję się myśleć, że będzie już dobrze.
Adaś ładnie już oddychał, ciągle go chwalili za to oddychanie, ale wczoraj, kiedy miałam go na rękach, nagle zaczął łapać bezdechy i sinieć. Po trzecim bezdechu wrócił do inkubatora.
Może to był tylko taki przypadek. Może. Ale Żona już ma w głowie przypadek dziewczynki leżącej obok Adasia, u której właśnie powrót problemów oddecchowych był pierwszym objawem ciężkiej infekcji. Pomogło dopiero przetoczenie krwi.
I tak właśnie się zaczyna DÓŁ.
Położna która wczoraj była przy Adasiu była też przy jego porodzie. Tak więc wspomnienia wróciły, i pewnie byłyby to nieszkodliwe wspomnienia, gdyby nie te bezdechy... 
W głowie statystyki: Niewydolność szyjkowa dotyczy od 0,1% do 1,8% ciąż. Komplikacje po założeniu szwu w postaci jego spełznięcia dotyczą ok 10% przypadków. Poród przedwczesny- w Polsce ok 7% ciąż. Znam to już na pamięć, tyle się o tym naczytałam. Dobrych i złych historii.
I teraz słynne telewizyjne pytanie: Dlaczego ja? Dlaczego Adaś? Wiem, takie pytania sensu większego nie mają, ale same czasem przychodzą...

Chciałam porozmawiać o tym z mężem, oczywiście facet- jak to facet- wszystko zrozumiał opacznie. No, wszystko. Obraziłam się i doszłam do wniosku, że rozmowy z mężczyznami nie mają sensu.
Po pięciu minutach doszłam do wniosku, że jednak mają sens. Bo w sumie jest to jedyna droga, żeby poznać spojrzenie drugiej osoby. Nawet jeśli nie ZROZUMIEĆ, to chociaż POZNAĆ. Nie doszliśmy do zrozumienia, ale przynajmniej poznaliśmy swoje spojrzenie na wszystko.
W zasadzie, oprócz mocno absurdalnych słów (-mogłaś przecież nie zgodzić się na nacięcie. -?! Czy ty naprawdę myślisz, że przy takim porodzie, jak ja miałam, myślisz o tym żeby blizny nie mieć, a nie o tym, żeby dziecko urodziło się po prostu zdrowe, bez niepotrzebnego ryzyka?! Ty nic nie wiesz o rodzeniu dziecka! ) pojawiły się też te w pewnym stopniu prawdziwe (- wszystko zawsze widzisz w czarnych kolorach, a potem się dziwisz że to się sprawdza... - Nieprawda, do pewnego momentu tak, ale jak miałam ten szew zalożony, to naprawdę wierzyłam, że będzie dobrze!)
No i. Niby do żadnego wspólnego wniosku nie doszliśmy, ale i tak widzę, że ta rozmowa miała sens. Przytuliliśmy się do siebie i zasnęliśmy.

A w nocy przydreptał do nas rozpalony Antoś, zaaplikowaliśmy mu czopka przeciwgorączkowego, mam nadzieję że to tylko ząbki.

Nie tak dawno rozmawiałam w szpitalu z koleżanką, mamą tej dziewczynki o której wspominałam.
-Nie wiem, czego ja właściwie się spodziewałam... Że on zacznie przybierać, nagle będzie wszystko już dobrze, dobije do tych 2 kg i ot tak go za dwa tygodnie wypiszą...
-No właśnie ja też chyba tak myślałam.

A tak naprawdę, przed naszymi dziećmi, jeszcze dluga droga. Jak wypiszą ze szpitala, to trzeba będzie walczyć w domu...

Nie chcę zgadywać, co dzisiaj zastanę w szpitalu, idę tam pełna i nadziei, i obaw.

czwartek, 14 sierpnia 2014

Przeprowadzka

W końcu ta chwila musiała nadejść:)
-Antosiu, mama z tatą chcieliby, żebyś spał już w swoim pokoju.
-Yhy!
-A ty byś chciał spać w swoim pokoju?
-Yhy!
-Przenieść ci tutaj łóżeczko, żebyś mógł spać tutaj?
-Yhy!
Patrzę na Męża, Mąż na mnie.
-No to przenosimy łóżeczko?
-Przenosimy.
-Yhy!

I pierwsza noc Antosia w jego pokoju za nami. Nawet do nas nie przyszedł, całą noc spał u siebie. Wstał z okrzykiem: Maaaaamaaaa! Zatrzymałam go jak biegł jak szalony do sypialni;)

Drogie mamy, znacie to uczucie dumy ze swojego dziecka, z tego, że nabiera samodzielności, połączone z jakimś takim irracjonalnym lękiem, że z każdym rokiem będziecie mu coraz mniej potrzebne bo coraz bardziej Wam będzie z gniazda wyfruwać?

A w sypialni się nagle tyle miejsca zrobiło, że można tańczyć... Cudnie.... I tak swobodnie... Przynajmniej kilka tygodni to będzie tylko nasze miejsce. Aż Adaś wróci ze szpitala.