"W każdym małżeństwie to nie droga jest trudna, lecz trudności są drogą"
(Soren Kierkegaard)

wtorek, 27 stycznia 2015

Aktualizacja

Jesteśmy póki co w domu, Adasiowi pobrali mocz na posiew z cewnika i tyle. Ale dzień był mega ciężki, padam z nóg. Trzeba mieć zdrowie, żeby swoje na IP odczekać (i doczekać). Teraz czekać tylko na wyniki. Dzięki za wsparcie! :)

Urlop,

bo jadę z Adamem do szpitala. Będziemy sobie cały dzień leżeć, patrzeć w oczy, przytulać i się bawić, i może jakoś nadrobimy czas bliskości, którym nie dane nam było się nacieszyć po porodzie. Oczywiście w tle cewnikowanie, antybiotyki i inne wątpliwe przyjemności, ale szukam dobrych stron. ZUM nie chce odpuścić. Trzymajcie się :*

czwartek, 22 stycznia 2015

Zmęczenie

Odnotowuję u siebie znaczny spadek formy. Nie wiem co tak na mnie wpływa, czy pogoda za oknem, czy brak świeżego powietrza (ostatnie dni z uwagi na choróbska dzieci spędziłam prawie non stop w domu), czy wracający do normy cykl (i nie jest to akurat ta lepsza faza, niestety). Gdybym mogła, przeleżałabym cały dzień w łóżku. Ale nie mogę.

Teraz dwa Krzykacze posnęły w naszej sypialni, dom prosi się o sprzątnięcie, naczynia o pozmywanie, a w sobotę mamy gości, muszę upiec ciacho.... ale nie mam energii ani siły. I nawet kawa jakimś dziwnym zrządzeniem losu nie stawia mnie na nogi.

Może jak Mąż wróci z pracy to wyrwę się chociaż na moment gdzieś przejść... o ile zapału starczy, bo w tej chwili jego jak na lekarstwo.

Chciałabym, żeby przyszła już wiosna:))) Taka prawdziwa... albo chociaż prawdziwa zima! A tu takie nie wiadomo co za oknem...

Ma ktoś z Was na zbyciu jakiś nadmiar energii? Chętnie przyjmę, każdą ilość... ;)