"W każdym małżeństwie to nie droga jest trudna, lecz trudności są drogą"
(Soren Kierkegaard)

niedziela, 20 lipca 2014

Kochani, wczoraj o 21: 55 przyszedł na świat Adam Franciszek. Waży
1320 g i ma 37 cm. Urodził się siłami natury w ekspresowym tempie- na
sale porodowa pojechałam z 7,5 cm rozwarcia i rodziłam tam 15 minut:)
jest w dobrym stanie, ale oddycha za pomocą respiratora. Dlatego
modlitwa dalej mile widziana:)

sobota, 19 lipca 2014

prośba

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o modlitwę;) trafiłam do
szpitala z zagrożeniem porodem, w zasadzie w każdej chwili mogę
urodzić. 29 t c. Jestem jednym z nielicznych przypadków że szew
spełzł. Jeszcze go nie odnaleziono ;) Okropne bóle krzyżowe. Sama nie
wiem czy nie wolałabym urodzić już teraz niż się męczyć... Na razie
odkryłam, że oddychanie przepona faktycznie łagodzi bóle więc żyje :)
psychicznie mam dola totalnego, ale wmawian sobie że jestem dobrej
myśli . Więc proszę o modlitwę- przede wszystkim za mnie- żebym
wytrzymała, i za małego Adasia- żeby dobrze poradził sobie na tym
świecie.

sobota, 12 lipca 2014

Prawie jak narzeczeństwo....

Ciąża zagrożona niesie za sobą pewne logiczne konsekwencje.
Niniejszym podważam sensowność argumentu, że niby jak się NPR stosuje, to potem łatwiej przetrwać dłuższe przymusowe przerwy, bla bla bla.
Nie jest łatwiej. Jest tak samo pewnie. Tak myślę. Tydzień czy dwa tygodnie czekania na siebie to jednak troszkę co innego niż kilka miesięcy. Przez tydzień czy dwa to się człowiek ledwie za drugą połówką zdąży słodko stęsknić. Przez miesiąc jest już bardzo mocno stęskniony. Dwa miesiące już naprawdę jest ciężko. Naprawdę, nieważne już nawet, czy ostatnio było fajnie i przyjemnie, czy też mniej. W końcu nadal jesteśmy dość młodym małżeństwem...
Także, życie nam zafundowało mały teścik, czy umiemy spojrzeć na kwestię bliskości i związane z tym wątpliwości inaczej niż tu. Mam nadzieję, że już umiemy. Chociaż pewne tendencje wracają, niestety.

***
A rozkaszlany od dwóch tygodni Antosiek był wczoraj u lekarza, ma zapalenie płuc. Dwa tygodnie wcześniej byliśmy z nim na pogotowiu, wszystkie leki brał, ale najwyraźniej się nie doleczył, zawiało go znów i...znów. Rozkaszlany od półtora tygodnia Mąż też na antybiotyku. Rozkaszlana babcia ma iść do lekarza we wtorek, rozkaszlany dziadek w poniedziałek. Ja się trzymam. Jeszcze. Tylko antybiotyku mi do kolekcji leków brakowało:(((