"W każdym małżeństwie to nie droga jest trudna, lecz trudności są drogą"
(Soren Kierkegaard)

środa, 1 października 2014

Nie wiem...

...nie znam się, nie orientuję się, zarobiona jestem. Dlatego się nie odzywam:)
Kupiliśmy śliwki, jabłka, paprykę i buraki do przerobienia na zimę, za które zaraz się zabieram, a przedtem zaangażowana byłam w pewną pracę, którą zamierzałam skończyć do końca września- udało się, choć w to sama nie wierzyłam i ten limit do końca września ustawiłam sobie ot tak- żeby mieć motywacje.
Antonek szaleje u dziadków, kupili i hulajnogę na zbliżające się urodzinki- więc hulaj dusza na tej hulajnodze.
Ja ciągle się zastanawiam, co też mu na te urodzinki kupić? Ma ktoś dobry pomysł na jakiś prezent dla dwulatka? Zabawek to on ma pełno, ale myślałam może o jakiejś książeczce z obrazkami albo grze? Tylko czy on nie jest jeszcze za mały? Myślałam o czymś w kierunku wyszukiwania na przykład jakichś przedmiotów czy rzeczy na obrazku, on bardzo lubi przeglądać obrazki, wskazywać to o co go poproszę, albo pytać jak się nazywają różne przedmioty... tylko czy takie coś istnieje?
Adaś rośnie, aż serce rośnie;) W poniedziałek miał 3100g. Za nami kontrola u kardiologa, dziurki w jego serduszku zrosły się pięknie i tylko jedna została w przegrodzie międzyprzedsionkowej, i u okulisty, oczka ciągle niedojrzałe, ale bez zmian.
Matka troszkę eksperymentowała z dietą ale z bólem serca, koniec końców, musiała odstawić kawę... Cóż, oczy na zapałki i jakoś nie zasypiam do wieczora;)
I w ogóle perfekcyjna pani domu jestem:) Posprzątane, pozmywane, pranie rozwieszone, na gazie bigos (oczywiście nie dla mnie), w piekarniku drożdzówka, w lodówce zupa... Dziwne to to, jak wszelkimi sposobami próbowałam być idealna, to za nic nie wychodziło, a jak odpuściłam, to jakoś tak samo wychodzi... Chociaż wiadomo, duże daje pomoc dziadków w opiece nad Antkiem...
A na dniach planuję rozpocząć akcję odpieluchowywania Antonia. Zobaczymy jak nam to pójdzie:)))

środa, 24 września 2014

Trzy lata temu...

...Pan Bóg rzekł: "Nie jest dobrze, żeby Mąż był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc".
Wtedy to Pan sprawił, że Mąż pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z Męża, zbudował Żonę. A gdy ją przyprowadził do Męża, Mąż powiedział:
"Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!
Ta będzie się zwała Żoną, bo ta z Męża została wzięta".
 Dlatego to Mąż opuścił ojca swego i matkę swoją i złączył się ze swą Żoną tak ściśle, że stali się jednym ciałem.
A Bóg wiedział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.

niedziela, 21 września 2014

Zadziwieni...

... siłą, drzemiącą w tym naszym malutkim Adaśku. Spodziewałam się problemów z karmieniem i długiej walki z pomocą położnych od laktacji, w najgorszym wypadku ściągania mleka i karmienia z butli.
W rzeczywistości Adaś załapał cyca od razu. Szybciej niż Antoś. Pierwsze dwa dni tylko co jakiś czas dawałam mu butlę, bo widziałam, że się męczył. Ale szybko całkowicie poszła w odstawkę.

Spodziewałam się też, że będzie na moim mleku gorzej przybierał na wadze. Ale gdzie tam. W środę byliśmy u lekarza, ważył 2,5 kg. Dwa dni później wyciągnełam wagę kuchenną, starym sposobem wynalezionym przy Antośku położyłam na nią wanienkę, do wanienki włożyłam Adaśka i dla świętego swego spokoju, że przybiera, zważyłam- między 2550 a 2600, strasznie się kręcił. Dzisiaj ta sama operacja, wyszło między 2650 a 2700g. Ani się nie obejrzę, a przyjdzie nam nowe ciuszki ubierać.

-Jestem zaskoczona, że ten nasz Adasiek jest taki silny! Spodziewałam się, że będzie gorzej sobie radził.
-Wiesz, pewnie po tym wszystkim, co przeszedł w szpitalu, jest już przyzwyczajony do walki i zaprawiony w bojach.

***
I zadziwieni Jego miłością.
Miałam juz więcej na ten temat nie pisać.
Ale tak mnie wczoraj naszło, ni stąd ni zowąd, między myciem talerza a szklanki. Wspomnienie kopniaczków małego Adaśka. Smutek. A potem nadzieja.
-Wierzę że to jeszcze nie koniec, że jeszcze nie powiedziałeś ostatniego słowa. Z całego serca wierzę, że pozwolisz mi mieć jeszcze jedno dziecko, i że tym razem będzie to ciąża spokojna.
Czuję spokój, ogromny spokój.
I tym razem to naprawdę koniec tematu. 
Wszystko w Jego rękach.